Wielu webmasterów nie zna W3C, nie rozumie jego roli w Internecie i bagatelizuje znaczenie tej organizacji.
Konsorcjum WWW zostało założone przez wynalazcę WWW. Tim Berners Lee wprowadził w życie ideę hipertekstu, tworząc pierwszą przeglądarkę WWW i pierwszy serwer. Zdając sobię sprawę z potęgi Sieci - możliwości jej wykorzystania, zarówno pozytywnego jak i negatywnego - założył Konsorcjum WWW, które czuwa nad prawidłowym rozwojem Sieci od samego jej początku.
W3C to koalicja ponad 360 firm, organizacji, agencji rządowych i prestiżowych uniwersytetów. Należą do niego wszyscy czołowi twórcy przeglądarek - od Microsoftu i Apple, po Operę, AOL (dawny Netscape) i Fundację Mozilla.
Popularną, błędną koncepcją jest, że Microsoft jest przeciwieństwem W3C. Microsoft jest częścią tej organizacji, jednym z głównych sponsorów i ma w niej swój duży wkład.
Microsoft porzucił swoją wersję DHTML na rzecz DOM, który wspólnie z W3C opracował. Internet Explorer był też pierwszą przeglądarką implementującą transformacje XML oraz zaawansowane wsparcie dla pism azjatyckich w języku CSS.
W przeglądarce Internet Explorer 6 przestano rozwijać dawny tryb wyświetlania stron z IE5 i wprowadzono tzw. DOCTYPE switching włączający w Explorerze tryb zgodności z ówczesnymi standardami W3C.
Przyczyną dzisiejszych niezgodności Internet Explorera ze standardami W3C jest głównie jego brak rozwoju i liczne błędy implementacji, których Microsoft nie poprawił, odkąd stracił zainteresowanie rozwojem swojej przeglądarki.
W3C doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nowo proponowane standardy nie zostaną prowadzone z dnia na dzień. W świecie nadal popularne jest przestarzałe oprogramowanie (jak np. FrontPage), krążą nieaktualne podręczniki, a i sami osiołkowaci webmasterzy wcale nie mają zamiaru doszkalać się w swoim fachu.
Dlatego też HTML4 i XHTML1.0 są w wersjach Strict (ścisłej) i Transistional (przejściowej). Pierwsza jest definicją jak (X)HTML powinien wyglądać, a druga jest rozluźnionym standardem obejmującym przestarzałe elementy, do dziś powszechnie (nad)używane w Sieci.
W3C czasem musi ulegać rynkowi i przedkładać praktyczność swoich rekomendacji nad ideologię. W czasach "wojny przeglądarek" między Netscape i Microsoft, W3C zostało zmuszone do wprowadzenia kłopotliwych elementów takich jak ramki (<frameset>), pochopnego wprowadzenia skryptów wraz z wybrakowanym tagiem <noscript> lub do zdeformowania tagu <object>, aby umożliwić osadzanie Microsoftowych kontrolek ActiveX na stronach WWW.
Technologia opracowana przez W3C staje się jego rekomendacją tylko wtedy, gdy dwa niezależne zespoły wprowadzą i przedstawią działający produkt. Elementy, których nie udało się wprowadzić w życie, są usuwane lub przygotowywane do wprowadzenia w przyszłych wersjach specyfikacji.
W czasach, gdy dwa niezbędne zespoły to byli jedyni gracze na rynku przeglądarek - Microsoft i Netscape - nie było wątpliwości co do słuszności postępowań W3C.
Po zmiażdżeniu Netscape, Microsoft całkowicie zaniedbał Internet Explorera i od lat nie interesuje się już wyścigiem technologicznym na polu przeglądarek. Pałeczkę lidera przejęli twórcy Mozilli, Opery i Safari. Dziś te przeglądarki obsługują najnowsze technologie i torują drogę dla przyszłego Internetu.
Departament Bezpieczeństwa US oficjalnie odradza używanie Internet Explorera: Rząd amerykański, poprzez agencję US-CERT, przestrzega internautów przed używaniem Internet Explorera, uzasadniając, że jest wiele luk w modelu bezpieczeństwa IE i technologiach z nim związanych.
W dokumencie zwrócono także uwagę na problem istnienia stron takich, z jakimi walczymy, czyli pisanych tylko pod Internet Explorera.